Co więc pozostało opuszczonym Ukraińcom, białoruskim demokratycznym opozycjonistom, a także Gruzinom? Zwrócić się w stronę Putina, pokajać się, przymilić, pozwolić rozmieścić rakiety. A jak kiedyś car znowu walnie pięścią w stół, to UE z miejsca otworzy im granice i ich przyjmie. Razem z carem. Ale to, że dziś Zachód decyduje, iż w Mińsku nigdy nie ma być tak jak jest teraz w Berlinie, zemści się: pewnego dnia w Berlinie może być tak jak dziś jest w Mińsku...